Syndrom „grzecznego dziecka”: psycholog wymienia 11 nawyków, które rujnują dorosłe życie

Nikt nie wychodzi z dzieciństwa bez siniaków i zadrapań

Źródło:

Nikt nie przechodzi przez dzieciństwo bez urazów. Zdarzają się skaleczenia, siniaki i otarcia, ale one się goją. Jednak w przeciwieństwie do stłuczonego kolana, rany emocjonalne goją się dłużej, a przykładanie lodu lub bandaży nie pomoże przyspieszyć tego procesu.

Psychologowie zauważają ironię sytuacji: rany emocjonalne często zaczynają się od naszych najlepszych impulsów w dzieciństwie, kiedy szukamy miłości, akceptacji i bezpieczeństwa (zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego), pisze Parade.

„Dobre intencje w dzieciństwie zamieniają się w emocjonalne rany nie dlatego, że początkowo były szkodliwe, ale dlatego, że kiedyś były adaptacyjne. Szybko uczymy się rzeczy, które pomagają nam zdobyć aprobatę, zmniejszyć konflikt lub utrzymać emocjonalną dostępność ważnych dla nas dorosłych” – wyjaśnia dr Gail McBride, psycholog z Veritas Psychology.

Dr McBride twierdzi, że te adaptacje – takie jak bycie „plastycznym”, odnoszącym sukcesy, cichym lub opiekuńczym – często działają na korzyść dziecka. Jednak dla osoby dorosłej są one bardziej szkodliwe. „Z biegiem czasu przekonania te mogą ograniczać nas w relacjach z innymi i osłabiać naszą zdolność do odpoczynku i regeneracji. Droga od strategii przetrwania do cechy charakteru jest bardzo krótka. Zachowanie przestaje być wyborem, a staje się rozkazem naszego układu nerwowego” – mówi.

Ale tak naprawdę nie jest to rozkaz – przynajmniej już nie. Dr McBride i inni psychologowie twierdzą, że wyleczenie się z tych ran jest możliwe, choć będzie wymagało pracy.

11 dziecięcych „dobrych intencji” powodujących emocjonalne rany

Świadomość jest pierwszym krokiem, dlatego eksperci dzielą się listą 11 dziecięcych „dobrych intencji”, które w rzeczywistości mogą prowadzić do emocjonalnej traumy.

1- Bycie „dobrym dzieckiem”.

Pragnienie znalezienia się na liście „grzecznych” jest naturalne – i to nie tylko ze względu na Świętego Mikołaja. Jako dzieci nieustannie otrzymujemy wskazówki od opiekunów i nauczycieli. „Wiele dzieci wcześnie uczy się, że bycie grzecznym oznacza przestrzeganie zasad, nie narzekanie …. i proszenie o bardzo niewiele” – wyjaśnia dr McBride.

To podoba się dorosłym i przynosi pochwały. Bycie „dobrym dzieckiem” daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa, które wydaje się być drogą do miłości lub sposobem na zmniejszenie napięcia w rodzinie, w której istnieje wiele konfliktów.

„Grzeczne dzieci” są często określane jako „wygodne”. Mają jednak trudności w dorosłym życiu. „Bycie bezpretensjonalnym lub wygodnym jest adaptacją, która tworzy dorosłego, któremu trudno jest poprosić o pomoc. Bagatelizuje swój ból i sprawia, że czuje się niegodny opieki” – ostrzega psycholog kliniczny dr Holly Schiff.

2. Zawsze bądź wdzięczny

Możesz być zaskoczony tym punktem, ponieważ „dzienniki wdzięczności” są obecnie niezwykle popularne. Psychologowie nie negują znaczenia umiejętności dostrzegania dobra w świecie. „Wdzięczność to dobra rzecz, ale można z nią przesadzić” – przekonuje dr McBride.

Uczymy nasze dzieci dobrych manier, w tym mówienia „dziękuję”, ale kiedy ostatnio zastanawialiśmy się, za co dokładnie prosimy je o wdzięczność, patrząc z perspektywy dziecka?

Na przykład, twoi rodzice lub trenerzy mogą zachęcać cię do cieszenia się, że w ogóle dostałeś się do playoffów, mimo że powinieneś być zasmucony błędem, który kosztował drużynę mistrzostwo. Dr McBride wyjaśnia, że bez względu na to, jak szlachetne były próby nakłonienia cię do dostrzeżenia „jasnej strony”, były one jedynie „osładzaniem” trudnej sytuacji wdzięcznością.

„Niektóre sytuacje są bolesne lub niesprawiedliwe, a dzieci są proszone o tłumienie uczuć na rzecz wdzięczności. W dorosłym życiu prowadzi to do dewaluacji problemów lub poczucia winy, że chce się więcej. Ta „dobra intencja” prowadzi do przekonania, że uznanie bólu jest formą niewdzięczności” – zauważa.

3. Sprawianie przyjemności ludziom w celu utrzymania kontaktu

Dr Janine O’Brien, psycholog kliniczny, zauważa: być może „mały ty” nauczył się, że aby utrzymać więź, należy przewidywać potrzeby innych. „Jest to szczególnie powszechne w rodzinach, w których miłość była odczuwana jako coś warunkowego, niespójnego lub nieprzewidywalnego” – mówi dr O’Brien.

W rezultacie mogłeś robić to, co lubili twoi rodzice, nieustannie skanując nastroje otaczających cię osób i zgadzając się z tym, co ci się nie podobało. W dorosłym życiu prowadzi to do kruchego poczucia własnej wartości.

„Decyzje są podejmowane przez filtr „Co ich uszczęśliwi?”, a nie „Czego ja chcę?”” – dodaje. – Z czasem prowadzi to do wypalenia, chronicznego poczucia winy i relacji, które wydają się jednostronne lub wyczerpujące emocjonalnie”.

4. Dorosłeś „zbyt szybko”

Chociaż dorośli mogą chwalić twoją dojrzałość, podejmowanie dorosłych ról, zanim będziesz na to gotowy, jest traumatyczne.

„Jest to powszechne u dzieci, które dorastały z emocjonalnie niedostępnymi, przytłoczonymi lub niespokojnymi opiekunami” – wyjaśnia psycholog dr Ernesto Lira de la Rosa. – Dziecko dostraja się do potrzeb innych, zaniedbując własne potrzeby rozwojowe”.

Podsumowując: jako dorosły możesz mieć trudności z zaakceptowaniem opieki lub możesz czuć się nadmiernie odpowiedzialny za wszystko wokół siebie.

5. Wyczerpujący wyścig po osiągnięcia

Niezależnie od tego, czy byłeś prymusem, czy najlepszym uczniem w szkole, być może szybko nauczyłeś się, że nadmierne osiągnięcia są jedyną przepustką do uznania.

„W niektórych rodzinach uwaga i potwierdzenie znaczenia są dostępne tylko wtedy, gdy dziecko osiąga dobre wyniki” – wyjaśnia dr Lira de la Rosa. – Z czasem osiągnięcia stają się substytutem intymności”.

W czym tkwi problem? „U dorosłych może się to przerodzić w wypalenie, perfekcjonizm i poczucie, że na relaks lub radość trzeba sobie zasłużyć; lub poczucie winy, gdy pozwalasz sobie na luz” – mówi dr Schiff.

6. Nadmierna niezależność

Niezależność jest cenną cechą, ale zakorzeniona w dzieciństwie może stać się niezdrowa. „Niektóre dzieci szybko uczą się, że poleganie na innych prowadzi do frustracji, odrzucenia lub strachu przed staniem się ciężarem dla rodziców” – mówi dr O’Brien. – Intencją jest tutaj samoobrona. Przekonanie brzmi: „Zadbam o siebie, aby nie zostać zranionym” lub „Mogę polegać tylko na sobie””.

Jednak te przekonania przeszkadzają w budowaniu zdrowych relacji z dorosłymi, w których wrażliwość prowadzi do głębokiej więzi. „W dorosłym życiu staje się to raną w sferze intymności i wsparcia. Przyjmowanie pomocy wydaje się niebezpieczne, a nawet wstydliwe, a człowiek czuje się samotny, nawet gdy ludzie są w pobliżu”.

7. Bycie silnym emocjonalnie przez cały czas

Być może powiedziano ci, że musisz szybko „przezwyciężyć” zdenerwowanie – niezależnie od tego, czy jest to zadrapanie na placu zabaw, czy licealna sympatia. Jeśli nauczyłeś się tej lekcji, być może zdecydowałeś, że lepiej jest „nigdy nie pokazywać, że czujesz się źle”, a już na pewno nie płakać.

„Dzieci, które otrzymują sygnały, że ich emocje są niewygodne lub niechciane, uczą się tłumić wrażliwość” – mówi dr Lira de la Rosa. – U dorosłych często objawia się to niezdolnością do wyrażania smutku lub polegania na innych”.

8. Dążenie do harmonii za wszelką cenę

Jeśli byłeś „rodzinnym rozjemcą”, ten punkt dotyczy ciebie. „Dziecko w rodzinie o wysokim poziomie konfliktów lub nieprzewidywalności emocjonalnej może nauczyć się wprowadzania pokoju jako strategii ochronnej” – wyjaśnia dr O’Brien. – Unikanie nieporozumień staje się sposobem na zachowanie relacji i zapobieganie konfliktom tam, gdzie stanowiły one realne zagrożenie”.

Niestety, konflikty się zdarzają i mogą prowadzić do produktywnych zmian. Ale ludzie z tą traumą robią wszystko, co w ich mocy, aby ich uniknąć, nawet na własną szkodę. „Granice są usuwane, potrzeby ignorowane, a uraza narasta z czasem” – mówi dr O’Brien.

9. Przekonanie, że ignorowanie różnic sprawi, że znikną.

Jest to podobne do przywracania pokoju, ale różni się od niego. Podczas gdy niektórzy ludzie pochylają się, aby uniknąć kłótni, inni udają, że konflikt nie istnieje. „Niektóre dzieci są chronione przed stresem poprzez mówienie im, by się nie martwiły, nie zadawały pytań lub że „wszystko jest w porządku”, gdy najwyraźniej nie jest” – mówi dr McBride. – „Intencją jest trzymanie dzieci z dala od problemów dorosłych, ale nadal czują się one niekomfortowo.

Jeśli stale bagatelizowałeś konflikt wokół siebie, możesz teraz mieć trudności z tolerowaniem niepewności i radzeniem sobie”. „U dorosłych objawia się to unikaniem, zwlekaniem lub tendencją do zamykania się w sobie, gdy problemy wydają się nie do pokonania. Raną emocjonalną nie jest tu nieodpowiedzialność, ale brak umiejętności radzenia sobie z wyzwaniami”. Szczerze mówiąc, nie nauczono cię tego.

10. Dostosowywanie swojej osobowości do otoczenia

Kameleony wtapiają się w otoczenie w celu ochrony. Dzieci również to robią i przenoszą ten nawyk w dorosłość. „Dzieci są niezwykle spostrzegawcze” – stwierdza dr O’Brien. – „Wiele z nich uczy się, kim „wolno” im być w oparciu o rodzinę, kulturę lub kontekst, dostosowując się do oczekiwań. Celem jest poczucie przynależności”.

Jak zauważa ekspert, u dorosłych może to powodować fragmentację tożsamości. „Objawia się to poczuciem oderwania od własnych pragnień, wartości czy preferencji i częstym pytaniem: „Kim tak naprawdę jestem?””.

11. strzeżenie własnej tożsamości

Z drugiej strony mogłeś zaciekle bronić swojej tożsamości i chronić ją za wszelką cenę, zwłaszcza jeśli miałeś braci lub siostry, którzy brali rzeczy bez pytania, lub dorosłych, którzy nie traktowali cię poważnie.

„Niektóre dzieci uczą się chronić przestrzeń osobistą, rzeczy i idee jako sposób na zachowanie własnego „ja”” – wyjaśnia dr McBride. – „Później może się to przełożyć na trudności we współpracy lub bolesną reakcję, gdy czujesz się ignorowany lub źle zrozumiany”. Dr McBride zwraca również uwagę, że współpraca może być mylona z rywalizacją.

Strona nie jest bezpieczna! Wszystkie dane są zagrożone: hasła, historia przeglądarki, osobiste zdjęcia, karty bankowe i inne dane osobowe zostaną wykorzystane przez atakujących.